Wiadomości

Zatankował paliwo i odjechał tłumacząc, że nie ma pieniędzy

Data publikacji 06.03.2018

W ręce policjantów z patrolówki wpadł 24-letni mieszkaniec Zwardonia. Mężczyzna zatankował pojazd, ale nie uiścił opłaty za paliwo, po czym odjechał. Za kierowcą ruszył pracownik stacji, powiadamiając o fakcie policję. Mundurowi zatrzymali sprawcę na polnej drodze. Nie miał przy sobie dokumentów ani ważnych badań technicznych. Ale to nie wszystkie jego przewinienia...

Wczoraj, około 15.00 policjanci zostali wezwani na stację paliw przy ulicy Młodzieżowej, gdzie zgłoszono kradzież paliwa. Od właścicielki stacji, uzyskano informację, że kierujący oplem vectra zatankował paliwo za niecałe 25 złotych, po czym podszedł do kasy i oświadczył że nie ma pieniędzy ani żadnych dokumentów. Obiecał, że wróci na stacje, jak tylko pożyczy pieniądze od kolegi, do którego teraz się uda. Gdy kobieta nie zgodziła się na takie rozwiązanie, mężczyzna wsiadł do samochodu i odjechał. Za nim ruszył syn zgłaszającej. Gdy policjanci rozmawiali z poszkodowaną, zadzwonił jej syn i przekazał że jedzie za sprawcą i jest aktualnie na ulicy Szybowej. Mundurowi wsiedli  do radiowozu i pojechali we wskazane miejsce. Zastali tam syna właścicielki stacji. Mężczyzna oświadczył, że kierowca opla wjechał teraz w polną nieutwardzoną drogę, w związku z powyższym nie jechał dalej za nim. Policjanci pojechali dalej polną drogą, gdzie dokonali jego zatrzymania. Za kierownicą opla siedział 24-latek. Przyznał, że to on ukradł paliwo, ale nie uciekał tylko jechał po pieniądze do kolegi. Jednak na pytanie, gdzie mieszka kolega nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć.Mieszkaniec Zwardonia nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów osobistych ani z pojazdu. Jak sam przyznał, samochód nie jest ubezpieczony i nie posiada aktualnych badań technicznych. Kierowcę poddano badaniu na zawartość alkoholu. 24-latek miał w organizmie blisko 1,5 promila alkoholu.